19 gru 2011

Kiev Office - Anton Globba


“Anton Globba” to drugi album gdyńskiego trio Kiev Office. W swojej karierze grali już pop-rock, post-rock i indie. Gdy wydawali pierwszą płytę p.t. “Jest taka opcja” stali właśnie na rozdrożu zastanawiając się co dalej ze sobą począć. “Anton Globba” w przeciwieństwie do debiutu jest płytą dokładnie przemyślaną, konsekwentną, a przede wszystkim świetnie brzmiącą.

Lider zespołu, Goran, samodzielnie wyprodukował album w swym sopockim studio Music Saloon. Tytuł albumu to ukłon w stronę twórczości Totartowców, jest bowiem cytatem z wiersza Pawła Końja Konnaka. Na płycie znajdziemy też szaleństwo i tendencję do nieskrępowanego mieszania styli w wielkim psychodelicznym garze.

Kiev Office odrzucił pokusy dołączenia do nudnego grona grup indie lub freak folkowych. Zasłuchani w The Stooges, Grindermana postanowili odrzucić wszelkie ograniczenia. Stworzyli lapidarne piguły energetyczne, rozwlekłe epickie improwizacje i klasyczne czterominutowe piosenki. Do gitarowej psychodelii i zimnofalowej motoryki dorzucili szczyptę eksperymentu i transowe, narkotyczne odloty. Goran raz szepcze, raz krzyczy jak opętany. Trójmiejski wiatr, który niegdyś nadymał żagle zespołów takich jak Ego, Trupy czy Mordy, został wykorzystany przez Kiev Office.

“Anton Globba” to propozycja bezkompromisowa, sygnał, że zespół machnął ręką na trójkową listę przebojów i radio Eska Rock. To podróż przez zakamarki umysłów trójki muzyków Michała “Gorana” Miegonia (głos, gitara, gitara basowa, synth), Joanny Kucharskiej (gitara basowa, głos) i Krzysztofa Wrońskiego (perkusja, instrumenty perkusyjne). Choć Goran wyrósł tu na wyrazistego lidera, to album jest ewidentnie pracą całego zespołu, co słychać niemal w każdym utworze.

Powrócili by pokazać, że z łatwością obsłużą 1000 generatorów na całym Globbie.
credits
released 20 May 2011
>>

13 gru 2011

JazzClams -ep

kwadrans (bo tożto nie więcej niż kwadrans!)
kwadrans podróży z nami, kwadrans naszej fuzji - piętnaście minut spojrzenia na jazz, poważnie..lub z przymrużeniem oka. zachęcamy do zapoznania się z naszym projektem,
do usłyszenia
jazzClams
credits
released 15 October 2010
txt/voc: kamil [nocnedzwieki(at)yahoo.com]
prod: l'eau du robinet [juyy(at)wp.pl]
cover: monika cichoń [monikacichon.blogspot.com]

19 lis 2011

Digital Primitives





Louis Minus Seize - Birds and Bats



* Alto Sax, Piano & Voice : Adrien Douliez
* Tenor Sax : JB Rubin
* Electric Bass : Maxime Petit
* Drums : Frédéric L'Homme

Artwork : Julicoptere
Recorded the 2nd of April 2011 at "La Nébuleuse"
Mix & Mastering : Théophane Berthuit & Benoit Ganoote

17 lis 2011

KObiety - Mutanty

Muzycznie nic specjalnego, kilka fajnych przytraw, smaczkow .... teraz jak slucham ponownie Kobiet to niestety dochodze do wniosku, ze i tekstowo, sa zajebiste strofy..., ktore niestety nie zawsze sa kontynuowane.
Do przesluchania, przyjemne, ale niecierpliwie czekam jutra by odkryc cos nowego ....
A Mutanta zycze powodzenia.

15 lis 2011

Papierosy bez Kawy

Mordy - Nobody

Znam Mordy od wielu lat, ale stwierdzilem, ze pelniejszym kometarzem bedzie ten z sieci,niz moje bla bla bla.
I tylko jedno zdanie, mimo zmian w muzie Mord, cieszy mnie, ze takie plyty powstaja w PRLu
Mordy od początku istnienia nie kłaniają się kulom polskich kompleksów i polisz soundu. W ich brzmieniu można (i należy) się zakochać od pierwszego wejrzenia. Przede wszystkim cudowne 'autostradowe' groove'u i fenomenalne, przestrzenne gitary, które każą natychmiast wskoczyć do cadillaca i ruszyć przez góry i prerie środkowych Stanów Zjednoczonych.
Najnowszy materiał płytowy wyróżnia się tym, że po raz pierwszy w historii Mord prawie wszystkie utwory mają partie wokalne. Świetne melodie, ciekawe harmonie, czasami bardzo śmiałe, a czasem nawet, jak mawiają niektórzy, 'rzekome'. Utwory uzyskują nieraz progresywne formy zakorzenione w latach 60., nie stroniąc zarazem od electro-punku rodem ze sceny nowojorskiej, czy wycieczek gitarowych w stronę eksperymentalnego noise-jazzu. Urzeka bezpretensjonalność Mord: gdziekolwiek by się nie wybrali na muzyczne eksperymenty, słuchacz zawsze ma pewność, że tak właśnie miało być.
Melodyka i piosenkowość nowych utworów powoduje, że muzyka Mord jest bardziej komunikatywna i jest adresowana do szerszego kręgu odbiorców. Choć oczywiście Mordy wcale nie mają zamiaru podbijać list przebojów. Z właściwą sobie niefrasobliwością po wydaniu 'Nobody' zabrali się od razu za nagrywanie nowej płyty.
Na płycie pojawiają się zacni goście. Dominik Bukowski zagrał trafioną w dziesiątkę partię wibrafonu w piosence 'Perły'. W tym samym utworze pojawiają się dwie wokalistki, których głosy każą myśleć o 'Perłach' jako o potencjalnym hicie - to Joanna Kuźma (Asia i Koty) i Ania Szuchiewicz (Poghanky). Na porywającym 'Dogs of Heart' i melancholinym 'Hornetess' wokalnie udzieliła się inna trójmiejska wokalistka (obecnie mieszkająca w Warszawie) Anna Chyłkowska (Lullapop). Gościnnie udzielali się także Filip Gałązka (Tymon and Transistors), Anna Steller (znana raczej jako tancerka Dada von Bzdulow), Mariusz Nosek Noskowiak (Blenders), Marcin 'Pan Dzidzia' Zabrocki, Jacek Staniszewski (Maszyna do mięsa) oraz flecistka Maria Chmielarz. W roli producenta wystąpił Karol Schwarz.
www.nasiono.net/mordy

Capsule - Redux

14 lis 2011

Rodziewicz - Sygnet Kurzaja Do Całowania [pink punk 2009]

27 paź 2011

Świetlicki i Ostrowski - Miejsce

Marcin jest jednym z moich ulubionych poetow PRLu.
Dopiero dzisiaj odkrylem ta plyte.
released 09 September 2006
Cezary Ostrowski - kompozycja, samplery, programowanie
Marcin Świetlicki - teksty*, głos*
* tekst "Bagnet na broń" - Władysław Broniewski
* chórki w utworze tytułowym - Mandaryna

THE KURWS - Dziura w getcie (Qulturap, 2011)

Smaczków dużo, siarki jeszcze więcej. The Kurws zgodnie z nazwą grają, jakby ktoś im soli pod ogon nasypał. Pomimo tego Dziura w getcie aż tak odkrywcza nie jest. W ostatnich dwóch latach podobną robotę z przyzwoitym skutkiem umieścili na płytach ludzie z Kciuk And The Fingers, Marii Celeste czy Merkabah. Ale wrocławianie są najbardziej z nich porąbani. Dzięki temu debiut Kurwsów jest albumem może i nie całkiem zrozumiałym, ale fascynującym swą nieobliczalnością. [avatar]

KULT "Polska"

Ulice i pociagi sie nie zmienily.
Tylko szkoda,ze Kazimierz sie tak zmienil.
Bo mimo, ze nie mieszkam w polsce to jest miejsce gdzie sie wychowalem, tam dorastalem.
Tm mialem pierwsze pryszcze, doznania erotyczne i tam wlasnie miedzy innymi dzieki Kazikom rzezbilym swoj poglad na swiat.
Felietony Kazika, z ktore zaplacilem sporokasy odkladam na czasy gdy oboje ochloniemy ... mam nadzieje ze to nastapi szybko
tymczasem Kazikowi i jego adwokata zycze powodzenia, a my posluchajmy Polski

Małe Instrumenty i Pierre Bastien

Bastiena juz chyba na www dosyc obszernie prezentowalem.
Zabojad wie co w trawie piszczy i ma swoj klimat,do ktorego zblizaja sie nasze rodzime Male Instrumety, ktore mozna zobaczyc i posluchac (kolejnosc mi sie powalila) w najblizszy piatek we Flagey.Polecam

a w sobote we Flagey kolejna frajda dla ciekawskich uszu

26 paź 2011

Problemy Ze Spaniem

Chcialo sie mi spac
chcialo mi sie spac
A teraz chce mi sie lac


nikt domnie nie pisze nie dzwoni
moze to wynika z fiskalnych problemow

jak juz wszedlem w kurnik to nie moglem sie oprze by nie wysluchac tego kawalka

noi tego
mimo,ze uwielbiam jajecznice idrapanie sie po jajkach .... niema jak swedzace jaja w miejscu publicznymc

a wasow nie zapuszcze

KOALAFISH - Human

Do spania

25 paź 2011

Bartek Jastrzębski vel Rachael

Dzisiaj na dobranoc echo stolicy

BUD McMUFFIN - In Niort We Trust Wild Sessions

Kolejny one man band z mieszanka garazowego rocka, bluesa, folku i rock'n'rolla.
Doskonale na przebudzenie po parszywym poniedzialku, w jeszcze parszywszy wtorek.Ponowny raz nr4 dlamnie db My grandpa is a psychokiller

BLIND CATS - One More Year

24 paź 2011

ARMY OF ANTS - Seven Bullets for Kenny G

Cory Gray, Trumpet
Damian C. Cohn, Tenor Sax
Nathan Elder, Tenor Sax
Kevin Farrell, Bass
Jesse Wickman, Drums
Frre jazzick do wieczornego piwka - 4

22 paź 2011

VLADIMIRSKA - Night Trains

The first LP by Krakow band Vladimirska.
Gusstaff Records 2011
Scotia Gilroy - accordion, voice, piano, toy piano, melodica, lyrics;
Ernest Heksel - trumpet;
Igor Herzyk - acoustic & electric guitars, ukulele;
Romek Głowacki - baritone saxophone.
Retro-cyrkowe brzmienie zespołu Vladimirska ma swoje źródła w momencie, w którym Scotia Gilroy, kanadyjska akordeonistka, zaczęła akompaniować ulicznemu artyście – klaunowi, wykonującemu pantomimę na ulicach Krakowa. Po pewnym czasie klaun wyjechał do Berlina, lecz Scotia zapragnęła założyć zespół. Jej marzenia zaczęły się realizować, gdy spotkała Igora Herzyka, gitarzystę zaangażowanego w kilka krakowskich grup. Do zespołu dołączył zawodowy trębacz Ernest Heksel oraz francuski saksofonista barytonowy – Guillaume Martin (później zastąpiony przez Romka Głowackiego). Czwórka muzyków spotykała się często, aby aranżować “cyrkowe" melodie Scotii na cztery instrumenty. Wkrótce cały zespół zaczął komponować nowe utwory, nawiązujące jednak do pierwotnego pomysłu. W lutym 2010, w krakowskim klubie Lokator grupa wystąpiła publicznie po raz pierwszy. Zgromadzona licznie publiczność entuzjastycznie przyjęła muzykę zespołu. Od tamtego czasu Vladimirska grała liczne koncerty. Po wydaniu własnym sumptem EP “Blich Street" w czerwcu 2010 zespół występował w Polsce, Niemczech i Czechach. Grupa została zaproszona do skomponowania i wykonania na żywo muzyki do projekcji filmów niemych, między innymi "Mocny Człowiek" (1929) podczas Nocy Muzeów, w Muzeum Narodowym w Krakowie (maj 2010), zagrała na festiwalu "Down by the River" w Berlinie (lipiec 2010), "Slot Fest" (luty 2010) oraz Fete de la Musique (sierpień 2010) w Krakowie. Zespół pojawił się również na słynnym "Jazz - Klezz session" w krakowskiej Alchemii podczas Festiwalu Kultury Żydowskiej (czerwiec 2010).

20 paź 2011

ZED PENGUIN - Four Track Mind

Blues Springsteen Born Destruction

14 paź 2011

Tuba Skinny - Garbage Man

Charlie Brown and the Great Gospel - The Priest

Dzisiejszej nocy troche gospel wymieszane z bluesem.
Charlie calkiem ciekawie zawodzi, no i czasem w struny calkiem niezle szarpnie.

12 paź 2011

COMBAT ASTRONOMY - Earth Divided By Zero

Mur dzwiekow nieco mrocznych, ale jednoczesnie dajacych nadzieje na ocalenie naszego padolu. Pierwsza plyta grupy zaskoczyla mi w uchu jak sasiad ZU. Troche nieprzewidywalna muzyka, dajaca satysfakcje po glebszym zakluceniu bebenkow usznych.
Moja uwage przykuly wokalizy Falco, ktore moze nie zawsze sa czyste, ale jak dla mnie intrygujace i ciekawe.
Postawil bym ich plyty obok wspomnianego ZU no i moze wczesnego Zoviet France (klimatycznie).
freejazzdefmetal

11 paź 2011

DEALER - Degradacja

Smok w Krakowie sie obudizl jak uslyszal gitary chlopakow, dla mnie 1 Dupy

29 wrz 2011

The Bonnevilles 1

Lato sie zrobilo wiec cos wakacyjnego.
Chlopaki z UK a brzmia jak rasowa achmerykanska kapela knajpiana. Troche bluesa, cuntry no i rock and roll

23 wrz 2011

Wstyd Supermana


Jacek Sroka – Europa bez Polski, Galeria Grafiki i Plakatu, Hoża 40, wystawa czynna od 17 września do 6 października

Jak ta biedna Europa radziła sobie bez nas, sumienia narodów? Źle się działo, to jasne. Kto wątpi, niech zobaczy obrazy Jacka Sroki, krakowskiego artysty-ironisty współpracującego ze stołeczną Galerią GP (skrót od Grafiki i Plakatu), świętującą w tym roku 35-lecie, alleluja!

Tym razem Jacek Sroka (ur. 1957) wsadził pazur w konsumpcję. Niczego nie krytykuje, tylko bierze kurs na głupotę, naiwność i pogoń za pozłotką. Wielkie żarcie to jego najnowszy temat. Wielki piknik, wielki grill, wielkie obniżki.

W tej nieustającej fecie mają udział baby, które żrą, tańczą (do upojenia, do obnażenia) oraz pokazują w promocji obwisły biust. W powszechnej wyprzedaży tandety uczestniczą atleci – czy raczej mięśniacy – formujący ze swych ciał piramidę z napisem

„d-u-p-a".

Za doping mają kiełbaski, mecze i muzykę z gatunku umpa-umpa. Jak któremu klapnie adrenalina, to skacze sobie z okna – co też widać na jednym z obrazów Sroki.

Ale to margines. Przede wszystkim w Europie trwa wielkie pochłanianie kalorii. Toteż obok wizerunków ludzkich mamy portrety szynek, baleronów, golonek i innych produktów wędliniarskich. To one atakują nas z billboardów, prasy i reklam. Mięso to coś pięknego! – przekonuje Sroka.

Dałam mu się nabrać. Uwierzyłam nawet w malownicze muchy obsiadające mortadelę i inne wiktuały, namalowane w mniej więcej realistyczny sposób. Z daleka obrazki z produktami garmażeryjnymi reklamowanymi odręcznym, koślawym pismem przypominają niegdysiejsze szyldy, obsiadłe przez bzyczące owady. A fuj, pójdziesz! – i nic. Machasz ręką – znowu nic, nie złażą. Bo to muchy sztuczne, ponadczasowe, niezniszczalne. Podobnie jak kilka innych zjawisk popkulturowych, z których Jacek Sroka uwielbia się nabijać.

Znacie tego przystojniaczka w berecie z gwiazdą? Wizerunek Che stał się nie tylko symbolem walk „o słuszną sprawę", ale też modnym szablonem drukowanym na koszulkach i innych użytkowych przedmiotach. Sroka proponuje tatuaż z oblicza Guevary na... tylnej części niewieściego ciała. Ciała opalonego, dodajmy, lecz niekorzystnie rozrośniętego wszerz. I to może wcale nie być fantazja. Widywałam (a inni także) w miejscach wczasowego nasilenia obnażone postaci zdobne w tatuaże z najprzeróżniejszymi motywami. Che na d...? Czemu nie.

Przed tą megażenadą Superman zakrywa oczy dłońmi. Tak pokazuje go Sroka: facet w trykotach i pelerynie, z charakterystycznym znaczkiem na klacie piersiowej, nie chce patrzeć na sromotę, której był współtwórcą. Narobiłeś nam smaku na demokrację, to teraz wstydź się!

—Monika Małkowska
Życie Warszawy
http://www.sroka.pl

22 wrz 2011

Lick Yrself Clean by LCD Catsystem

specjalnie dla szfagierki, Doroty M i wszystkich kociakow

JACHNA / BUHL - Niedokończone Książki


released 01 July 2011
Wojtek Jachna: trumpet, flugehorn, electronics
Jacek Buhl: drums
Recorded in February 2010 in Bydgoszcz
Piekna plyta, Stanko moze juz przestac dmuchac .....

Backo


Koncert 6/10/2011 Beursschouwburg, Brussel

Cmy

8 wrz 2011

Richard McGraw -Burying the Dead

życie, śmierć, religia, miłość, ból serca, Bóg i bezbożność to temat tego folkowo nieco rokowego albumu,który koi moja sponiewierana dusze na wypizdowie.
Dobrze działa na samotny wieczór (depresyjnie nieco)

1 wrz 2011

1.09.2011-Do końca roku pozostaje 121 dni

Krzysztof Skiba wspomina pierwszy dzień w SP nr 50 przy ul. Grobla IV mniej sielsko. -Ten dzień zaczął się od awantury z rodzicami, którzy za wszelką cenę chcieli odprowadzić mnie do szkoły. Dla mnie to był obciach, byłem przekonany, że żadne dziecko nie przyjdzie z rodzicami - mówi trójmiejski muzyk. - Jednak okazało się, że byłem jedynym dzieckiem, które przyszło bez rodziców. Tymczasem mój ojciec do samej szkoły śledził mnie 20, 30 kroków dalej, bo chciał być pewien, że nic mi się nie stanie. Najbardziej nieprzyjemne było jednak dzielenie na klasy. Cieszyłem się, że będę chodzić do klasy z kolegą z podwórka, a pierwszego dnia nas rozdzielono. Do dziś kojarzy mi się to z formą przemocy. Pierwsza klasa to też czas budzącego się buntu i pierwszych bójek. - Pamiętam pewną kompromitację. Otóż zdarzyło mi się pojedynkować na boisku ze starszym kolegą. Zadałem mu jeden, ale bardzo skuteczny cios w żołądek. Zdarzenie musiałem opisać w dzienniczku uwag, a mama miała je podpisać. W domu jednak dostałem bury nie za bójkę, ale za błędy ortograficzne w słowie "uderzyłem" i "żołądek". Mama mi to potem jeszcze długo wypominała - wspomina prof. Samp. - Z innych rzeczy pamiętam "Elementarz" Falskiego, który w moim domu stał się relikwią. Uczyły się z niego jeszcze moje dzieci. Krzysztof Skiba przyznaje, że w podstawówce był klasowym śmieszkiem, który uprzykrzał życie nauczycielom, robiąc im kawały, ku uciesze kolegów i koleżanek. - Raz, a trzeba pamiętać, że były to czasy głębokiego PRL-u, zjadłem nauczycielowi kredę, jedyną, jaka była w klasie, przez co nie mógł prowadzić zajęć. Kiedy klasowy lizus doniósł na mnie, powiedziałem, że zjadłem, bo mam niedobory wapnia. Wezwano więc rodziców i okazało się, że nie jestem z patologicznej rodziny, a rodzice mnie karmią - mówi Skiba.

Kurde jak bym chcial teraz zaczynac rok szkolny ....

31 sie 2011

THE STUBS - The Stubs

Na ozywienie nog.
1 września do sprzedaży trafi imienny longplay The Stubs,to surowe brzmienie i kwintesencja niskobudżetowego rock and rolla.
Zespół powstał w ubiegłym roku w Warszawie, tworzą go basista (Luke Puke), gitarzysta/wokalista (Tommy Quitter) oraz perkusista (Rudolf Stern). To surowy w brzmieniu, chropowaty w tekstach "low budget rock'n'roll" (jak sami się określają), gdzie nie ma miejsca na aksamitne melodie i przyjemne teksty.


MC Marazm

dwa i dwa, sam wiesz, to nie zawsze daje cztery,
pięść zaciskam, idę dalej, znam ten żwir i znam te słowa.
wydeptane w opór ścieżki i kałuże spojrzeń smutnych;
coraz słabsza już bateria, codzień się kołysze głowa.

25 sie 2011

MR RUSSIA - Live from Studio 10

released 06 October 2010
MADE IN CHICAGO
All songs written and performed by MR RUSSIA except "Your All I've Got Tonight" written by R. Ocasek
Recorded & Mixed live on the air by Adam Yoffe for Vocalo October 6th 2010 at The Jim and Mabie Performance Studio at Chicago Public Media
Mastered by Jason Ward
Photography, Layout, and such by Igloo Vacuum
Special thanks to the host of The Music Vox Jesse Mendez

Neuronia

Nie ma zmiloj sie
Zaprawdę powiadam wam:
biada wam!

17 sie 2011

Magasin4 w natarciu

29.08.2011
The Ex & Brass Unbound (NL/US/IT) + Father Murphy (IT)


Do zobaczenia w Bx
A we wrzesniu kolejny raz Tuxedomoon, Sax Ruins i sporo innych wynalazkow.

20 cze 2011

19 sty 2011

Złote usta Tytusa


Wczoraj usłyszałem mądre słowa z ust niejakiego Tytusa AD
"Jak pijesz, masz przesrane rano.
Jak nie pijesz źle się czujesz wieczorem"

Coś w ten deseń, ale ile w tym prawdy. Dokładny tekst pewnie można wyszukać na tubie u Kuby W.

17 sty 2011

Michal Augustyniak vel Limboski

Często słuchałem czarnego kolczyka u Agi i Kuby i muszę przyznać, że do kolacji bardzo przyjemna i łatwostrawna muzyczka. no i na dodatek z Krakowa.


16 sty 2011

Vaginals

Trochę residentsowskich klimatów z San Diego na dobranoc.
Ubiegłoroczna płytka niejakich Vaginals mimo małych rozmiarów połechtała moje kupki smakowe i przypomniała o dawno niesłuchanych oczodołach.

The Reigning Monarchs

Jeszcze trochę czasem zawiewa zimowe echo, ale w czasie Anioła Pańskiego The Reigning Monarchs z puszeczką Murphy's smakuje bardzo przyjemnie .... szkoda że nie na plaży.

Mara Carlyle

Przyjemna płyta na wieczorno nocne posiedzenie.